Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

May 28 2017

5159 9774 390
Reposted fromkyte kyte viasmaller smaller
Życzę Ci, abyś zapytana, czego brakuje Ci do szczęścia odpowiedziała: 'niczego'.
— Najlepsze cytaty - Nocne rozmyślania. Też ich nienawidzicie?
Reposted fromzwyklajakzawsze zwyklajakzawsze viapensieve pensieve

Ludzie często pytają mnie dlaczego kogoś nie mam. Że wybrzydzam, że mam za wysokie wymagania albo, że nie dopuszczam do siebie ludzi. Oceniają mnie w ogóle mnie nie znając. Ale to tak wcale nie jest. I zupełnie nie o to chodzi. Nie narzekam na brak zainteresowania i nie mam problemów z nawiązywaniem kontaktów, wręcz przeciwnie. Czy skreślam ludzi szybko? Nie wiem, może rzeczywiście coś w tym jest. Ale raczej nazwałabym to "wycofem", dlatego by nie dawać komuś złudnej nadziei na to, że coś może być. Że coś kliknie, jak nie klika. U mnie się to nie sprawdza. Po kilkunastu latach relacji, związków, dłuższych i krótszych człowiek po prostu wie, nie tyle czego chce ale czego nie chce i blokuje się na amen.

Jest taki piękny cytat w filmie Sara "Kobieta, wie kto jest jej mężczyzną". I to jest święta prawda. I zawsze mówię, że bym chciałam poznać kogoś, kto mnie po prostu zmiecie z powierzchni ziemi. Że się pojawi a ja pomyślę "O - oł, zaczynają się kłopoty". Nie wymuskanego księcia na białym koniu, bo mnie samej do księżniczki daleko, ale prędzej żabę z charakterem. Takiego lodołamacza, który wpadnie do mojego życia z czekanami i roztrzaska lód w moim sercu.

Lód, który powstawał przez lata. Przez mężczyzn roszczeniowych. Niezdecydowanych Piotrusiów Panów. Mężczyzn którzy chcieli mnie ograniczyć. Którzy mieli wyidealizowany obraz mojej osoby w głowie. Którzy za wszelką cenę chcieli mnie później zmieniać, chcąc bym wpasowała się w jakiś ich szablon, ale nie patrząc na to ze zakochali się we mnie własnie takiej jaka byłam i jakie życie prowadziłam. Mężczyzn - dzieci, których wiecznie trzeba prowadzić za rączkę. Awanturników. Furiatów. Zazdrośników. Przewrażliwionych na swoim
punkcie obrażalskich. Szukających wrażeń na boku.

Lodołamacza, który będzie chciał się przedrzeć przez cały ten syf i bałagan, który w sobie noszę i doskrobać się do mnie prawdziwej.

Chciałabym mieć kogoś z kim będę malować napisy na murach, demolować miasto nocą, wychodzić na dach, karmić kaczki w parku. Kogoś dzięki komu może pokocham znienawidzone święta. Kogoś przed kim nie będę musiała na non stopie czegoś udowadniać. Spinać się. Tłumaczyć się z czegoś. Kogoś kto zrozumie, że nie zawsze mogę iść gdzieś z nim, że nie mogę go zabrać, że muszę być gdzieś sama. Ale na tyle dojrzałego, żeby wiedział, że i tak do niego chcę zawsze wracać. Kogoś o kogo będę mogła dbać i być mu potrzebna, bo ja najbardziej na świecie czuje się spełniona jak mogę o kogoś dbać.

Kogoś przy kim będę chciała być lepszym człowiekiem. Kogoś kto będzie potrafił nade mną zapanować. Kogoś kto pozwoli mi mieć swój własny świat. I też będzie miał swój - a nie będzie we mnie zapatrzony jak w obraz święty. Kogoś komu będę chciała spojrzeć w oczy i powiedzieć: "Chodź ze mną człowieku". Kogoś z kim będę mogła iść ramię w ramię i stąpać tak twardo, że za nami będzie tylko ziemia pękała. Kogoś kto będzie moim huraganem i równocześnie spokojem. Kogoś z kim będę chciała zaszyć się na tydzień nie wychodząc z łóżka, wyłączając telefony. Kogoś dla kogo będę najlepszą przyjaciółką. Kogoś kto swoje sukcesy może świętować beze mnie przed całym światem, ale ze mną będzie w swoich chwilach zwątpienia i słabości i będzie "ten mój". Kogoś kto będzie zaczynał powroty do domu od słów: "wiesz.. muszę Ci coś opowiedzieć." Kogoś na tyle cierpliwego co da radę ze mną wytrzymać i nie zrezygnuje przy pierwszej przeszkodzie i na tyle wrażliwego dla którego ja będę siłą. Kogoś przy kim nigdy nie będę miała wątpliwości, a on sam nie będzie się musiał za mnie wstydzić. Kogoś szczerego. Kogoś przy kim będę się czuła "lekko". Kogoś za kogo nie będę musiała na non stopie myśleć. Kogoś kto pozwoli mi być kobietą. Kogoś kto mi nigdy nie da powodu bym odeszła. Kogoś kto będzie moją ulubioną osobą.

Kogoś przy kim nie będę się bała być matką i chciała po prostu stworzyć rodzinę, której nigdy nie miałam. Z kim będę miała psa i jeżyka. I wspólne współrzędne geograficzne.

Kogoś. Tego kogoś.

- W.N.

https://www.facebook.com/slowemwsedno
Reposted fromWilalena Wilalena viapensieve pensieve
Uciekam w piosenki, odszukaj mnie tu.
— Piotr Rogucki
Reposted fromcoconutmousse coconutmousse viamslexi mslexi
Nikt nie jest bardziej obcy niż osoba, którą kiedyś kochaliśmy.
— Tony Parsons
Reposted fromnacpanaa nacpanaa viamslexi mslexi
5394 a362 390

mccoymostly:

laughoutloud-club:

Slayed alright

Have had this conversation.

Was epic.

Reposted from221Bsherlock 221Bsherlock viamslexi mslexi
"Ale chyba Cię kocham. Tak, jestem nawet pewna. Nigdy nie chciałam, żeby ktoś został. Zajmował moją przestrzeń, kołdrę moją. Nie chciałam rano dzielić się łazienką i tosterem. Nie chciałam kawy do łóżka i zdawkowych uśmiechów. Niecierpliwości drażniącej. Ale Ciebie chcę. Zostań. Zostań ze mną. Na kołdry podzielenie. I przestrzeni. I łazienki. Tostera też. I kawy do łóżka. Cierpliwa będę. Niesamotna. Zostań. Zostaniesz? Nigdy nikogo nie prosiłam i naprawdę nie sądzę, żebym poprosiła. Ciebie proszę."

   
Reposted fromsoSad soSad viapensieve pensieve

May 24 2017

6554 d6a9 390
Reposted fromslowostwor slowostwor viaexploode exploode
"W ilu objęciach musiałaś się znaleźć, by w końcu stać się tym, kim jesteś".
— F.M.
Reposted fromdilma dilma viaexploode exploode
9911 5d7b 390


W każdym miejscu, gdzie czuję, że byłaś, modlę się o to, że kiedyś mnie spotkasz.
Reposted fromzenibyja zenibyja

May 22 2017

Ernest Hemingway, laureat literackiego Nobla, siedział pewnego dnia w knajpie wśród przyjaciół. Z rozmowy o literaturze wywiązał się zakład – 10 dolarów dla tego, kto napisze najkrótszą smutną historię. Hemingway naskrobał coś szybko na serwetce. Sześć słów (po przetłumaczeniu wyszło mi siedem), dzięki którym wygrał:

„Do sprzedania: dziecięce buciki, nigdy nie używane.”
— Paweł Tkaczyk, "Niedziela narracjonistów: najkrótsza smutna opowieść", paweltkaczyk.com, 07.04.13
Reposted from1923 1923 viazasia zasia
Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Z drugiej jednak strony rzeka nigdy nie jest ta sama, zmienia się podobnie jak ludzie. Zawsze istnieje ryzyko utonięcia, ale czy nie warto wejść drugi raz nawet do tej wody, w której kiedyś się podtopiliśmy? Oczywiście nie po to, żeby utonąć, ale żeby udowodnić sobie, że umiemy pływać.
— Gabriela Gargaś- Jutra może nie być
5953 908b 390
Reposted fromDennkost Dennkost viasiostra siostra

When you meet the right woman. She can stop the rage & pain.

Reposted fromToBier ToBier viairmelin irmelin
1025 0990 390
Reposted fromLadykwa Ladykwa viairmelin irmelin
opowieść o jabłkach
Byłeś wystarczająco silny, by trzymać mnie w ramionach, gdy walił się świat dokoła.
Byłeś wystarczająco delikatny, by pocałunkiem witać mnie w każdy nowy dzień.
Byłeś wystarczająco heroiczny, by reanimować mnie, gdy umierałam od środka.
Byłeś wystarczająco męski, by wprowadzić mnie w świat intymności.
Byłeś wystarczający, by nieustannie być obok.

Tylko ja nie byłam wystarczająco pewna siebie, by uwierzyć, że chcesz takiej codzienności.
— Lizz Murphy (pensieve.soup.io)
Reposted frompensieve pensieve

May 21 2017

Największym sukcesem naszego związku było to, że się rozstaliśmy
— Katarzyna Wołyniec

May 20 2017

#412
Reposted fromMiauuuKurwa MiauuuKurwa viairmelin irmelin
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl